Bartosz Dobrowolski morsuje od 14 lat. Ma za sobą kąpiel na zamarzniętej rzece Moskwie i w jeziorze na wysokości 4 tys. metrów w Himalajach. Jak mówi, wciąż nie lubi zimna, ale każdego roku zanurza się w mroźnej wodzie. Dlaczego to robi, jak się ubiera, jaki sprzęt wykorzystuje i jakie ma rady dla początkujących? O tym usłyszycie w pierwszym odcinku nowej serii podcastów „Co Cię rusza. Morsowanie”.

Joanna Pachałko, która sama myśli o morsowaniu, pyta o wszystkie najważniejsze elementy, które zapewniają bezpieczeństwo w tym ekstremalnym sporcie.

Posłuchaj rozmowy i sprawdź, czy morsowanie jest dla Ciebie!

Rozmowę znajdziesz także na Spotify, Apple Podcasts i Youtube.

Przeczytaj transkrypcję podcastu!

B. DOBROWOLSKI: Jak idziecie morsować, to warto się ubrać w luźne, wygodne, miękkie, ciepłe ciuchy typu spodnie dresowe, a nie obcisłe dżinsy, czy legginsy. Luźna dresowa bluza, miękka. Miękkie rzeczy, które są przyjemne, bo wasza skóra będzie zmarznięta i będzie taka dość wrażliwa.

J. PACHAŁKO: Cześć nazywam się Joanna Pachałko, jestem creative menedżerką pracuje w marketingu marki Multisport i specjalnie dla Was przygotowałam nowy cykl podcastów Multisport, „Co Cię rusza. Morsowanie". Ja sama kompletnie nie znam się na morsowaniu, ale do rozmów zaprosiłam wyjątkowych ekspertów: morsa z kilkunastoletnim doświadczeniem, kardiologa, psycholożkę, morsującą dietetyczkę i trenera oraz specjalistę od oddychania. Podpytywałam także różne osoby z mojego otoczenia, o ich doświadczenia oraz obawy związane z morsowaniem i na bazie tych rozmów powstało 6 odcinków, które mam nadzieję, pomogą Wam zrobić pierwszy krok w stronę przerębla z zimną wodą. Followujcie nas na Spotify zostawiajcie recenzje w Apple podcast, a ja gorąco zapraszam Was do wysłuchania pierwszego odcinka.

J. PACHAŁKO: Bartosz Dobrowolski morsuje od 14 lat ma za sobą kąpiel na zamarzniętej rzece Moskwie i w lodowcowym jeziorze na wysokości 4000 m w Himalajach. O tym, dlaczego to robi, jak się ubiera, jaki sprzęt wykorzystuje i jakie ma rady dla początkujących dowiecie się z naszej rozmowy zapraszam.

KOBIETA 1: Wiesz, co ja chyba najbardziej boję się zimna, nie lubię zimna, jestem osobą ciepłolubną nie wyobrażam sobie na mrozie rozebrać się do kostiumu i wejść do lodowatej wody.

J. PACHAŁKO: Bartek Ty morsujesz kilkanaście lat, ja nie morsuje w ogóle, dlatego się dzisiaj spotykamy i chciałbym porozmawiać dzisiaj z Tobą o takich radach dla początkujących morsów, ale może zacznijmy od definicji morsowania, żebyśmy wiedzieli, o czym tak naprawdę rozmawiamy. Czy istnieje jakaś taka oficjalna definicja morsowania?

B. DOBROWOLSKI: To od razu powiem, że ja nie wiem, czy istnieje, dlatego że się nigdy tym nie interesowałem i też, jeżeli oczekujecie, że będziemy rozmawiali tu o różnych naukowych aspektach morsowania fizjologicznych, będziemy rozmawiać o hormonach i o układzie naczyniowo sercowym i tak dalej, to nie. Ja po prostu kiedyś to zrobiłem na prawdę, to było tak zwyczajnie, że po prostu wszedłem do zamarzniętej rzeki pod Białymstokiem i tak się zaczęła moja przygoda z morsowaniem. Nie wiedziałem o nim absolutnie nic, więc nie znam też definicji i nawet prawdę mówiąc nigdy się nie interesowałem. Nie znam środowiska morsowego w Polsce, nie znam jakiś super morsów polskich, nie znam reprezentantów Polski w morsowaniu na czas, więc nie mam też definicji morsowania, ale od razu powiem Ci, że ja w ogóle wolę z moimi znajomi nazywać to niedźwiedziowaniem, niż morsowaniem.

J. PACHAŁKO: Niedźwiedziowaniem?

B. DOBROWOLSKI: Tak niedźwiedziowaniem polarnym dokładnie, dlatego że morsowanie wielu osobom kojarzy się z tym, co widzą w telewizji i kojarzy się np. z grupą ludzi, która nie wiem, zimą np. wbiega do morza w kolorowych czapkach i pokazuje to jakiś tam Teleexpress, czy wiadomości w telewizji.

J. PACHAŁKO: Dokładnie tak.

B. DOBROWOLSKI: Prawda? No i nam się to w głowie połączyło też w pewien obraz, jak taki człowiek wygląda, kim on jest, co on mówi prawda, bo to jest właściwie dla wielu osób jest jedyny kontakt. To się zmieniło w ciągu ostatnich 2 lat powiedzmy, bo rzeczywiście morsowanie stało się popularne, ale większości głów mamy pewien obraz, jakiejś społeczności, jakiegoś człowieka, którego widzimy w telewizji.

J. PACHAŁKO: Tak, taki stereotypowy obraz morsa mamy w głowie wszyscy.

B. DOBROWOLSKI: I powiem Ci, że ten stereotypowy obraz morsa, nie chciałbym nikogo w ten sposób urazić, to jest jednak osoba dosyć masywna, duża, bo tak się kojarzy wielu osobom, bo nawet tym, które rozmawiają ze mną mówią, ale ja jestem chudzinka np. ja nie pasuje do tego, albo, ale ja uwielbiam ciepło ja nie lubię morsować. Więc mamy pewien wizerunek morsa, to są najczęściej duzi mężczyźni, duże kobiety, które z uśmiechem i radością wbiegają do morza w Teleexpressie w grudniu. Ale to nie na tym polega tylko i wyłącznie morsowanie i to wcale nie wygląda w ten sposób i to wcale nie musi być jakaś specyficzna budowa ciała, ani miłość do chłodu albo nie lubienie ciepła.

J. PACHAŁKO: No dobrze, to...

B. DOBROWOLSKI: Ale nie czekaj, bo tak myślę sobie nad tą definicją. Jak ja bym nazwał morsowanie, jak ja bym zdefiniował morsowanie, to chyba byłoby po prostu - kąpiele w zimnej wodzie im zimniejsza tym lepiej, które odbywają się w gronie przyjaciół i są powiązane też z jakimiś miłymi spotkaniami, rytuałami. To jest dla mnie morsowanie.

J. PACHAŁKO: To ciekawe, co powiedziałeś, bo to trochę zahacza o kolejne pytanie, które chciałam Ci zadać dotyczące właśnie tej grupy osób, bo też już wspomniałeś ją 2 razy i ja tak jak mówiłam nie morsuje, ale morsowanie kojarzy mi się właśnie z aktywnością w gronie...

B. DOBROWOLSKI: Zajmiemy się tym.

J. PACHAŁKO: Wiem, że się zajmiemy, tak nastawiam się już psychicznie na to. Morsowanie kojarzy mi się z tym, że do wody wchodzi duża grupa osób i zastanawiam się, czy to jest jakaś reguła? Czy to jest tak, że ja mogę wejść sobie zupełnie sama, czy nie powinnam i raczej morsowanie oznacza wejście do wody w grupie osób?

B. DOBROWOLSKI: Wiesz, co Asiu to jest tak, że chyba znowu mamy takie poczucie, że morsowanie odbywa się w dużej grupie ludzi, nie zdając sobie sprawy, dlaczego, a widzimy często zdjęcia po prostu dużej ekipy, dużej grupy ludzi w telewizji też biegają grupy, a nie pojedyncze osoby. Po pierwsze, dlatego, że kamera nie przyjedzie, dlatego że ktoś rozebrał się i wszedł do zimnej wody po drugie, dlatego, że jest po prostu wygodniej, kiedy robi się to w grupie, bo wyobraź sobie, jeżeli jest na zewnątrz trzaskający, mróz -10/-15 stopni, czyli woda jest mocno zamarznięta, jest grubą warstwą lodu skuta musisz jakiś otwór wykonać w niej, żeby się w niej wykąpać. I teraz znowu jedna osoba, która pójdzie i wytnie piłą czy siekierą przerębel, to jest ogromne marnotrawstwo energii, więc lepiej jest zabrać ze sobą 2, 3, 5 10, czy 20 osób po to, żeby ta praca w stworzenie przerębla no posłużyła kilku osobom, które inaczej musiałyby zrobić tych przerębli 15. Więc w różnych aglomeracjach miejskich albo jakiś miasteczkach ludzie się po prostu skrzykują mówią: hej, ja też się chcę wykąpać chodźcie wytniemy jeden przerębel i się w nim wykąpiemy. Więc to jest też czysto praktyczny aspekt.

J. PACHAŁKO: Mhm, rozumiem.

B. DOBROWOLSKI: Kąpiemy się w grupie dużej, bo jest łatwiej to raz. Dwa, kiedy taka grupa już się połączy i się stworzy społeczność, no to jest okazja do spotkania i to jest bardzo przyjemne. Dużo przyjemniej jest się spotkać z ludźmi, zimą, kiedy szaro brzydko np. albo biało, ale zimno i masz opcję siedzieć w domu albo spotkać się ze znajomymi, to zawsze przyjemnie jest się zobaczy z ludźmi, pobyć chwilę na świeżym powietrzu coś nas łączy, robimy coś razem. Więc to też jest powód, dla którego ludzie nagle zaczynają, wiesz nagle się budzą w niedzielę i mówią: ej dzisiaj jest morsowanie, to dzisiaj jedziemy gdzieś tam nad Zegrze, czy nad jeziorko Czerniakowskie. I nagle widzisz tych samych ludzi, zawiązują się przyjaźnie, robimy coś razem, razem się ekscytujemy, razem sobie wymieniamy spostrzeżenia, jak było albo gdzie w między czasie nurkowaliśmy, czy morsowaliśmy. Więc ten aspekt społeczny jest jeszcze ważny, no i jest jeszcze aspekt związany z bezpieczeństwem.

J. PACHAŁKO: No właśnie.

B. DOBROWOLSKI: Jeżeli chcesz morsować bez względu na to, jak bardzo jesteś doświadczona, to powinnaś to robić traktując to, jako pewien sport ekstremalny jednak, mimo że teraz wszyscy się rzucili na morsowanie, często niektórzy zupełnie nie zastanawiając się nad swoim stanem zdrowia, to należy o tym myśleć nie jak o ekstrawagancji jakiejś niesamowitej, czy szaleństwie, tylko jako np. sporcie wyczynowym, który wymaga jednak pewnej świadomości tego, co Ci dolega. Nie każdy może uprawiać podnoszenie ciężarów, nie każdy może być triathlonistą, nie każdy może być pilotem albo jeździć downhillowo np. na rowerze. Pewne aspekty zdrowotne są ważne. No i morsowanie polega na wejściu do zimnej wody często bardzo zimnej wody, więc, chociaż ja od kilkunastu lat to robię nigdy nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby komukolwiek coś się stało. To jednak istnieje takie ryzyko, że ktoś może mieć problem, czy związany z jego ciałem - jakiś skurcz czy coś. Ale tak jak mówię nigdy, a widziałem tysiące ludzi morsujących i byłem w bardzo wielu miejscach i grupach wiekowych od kilku lat do kilkudziesięciu w sensie 80/90, nie było ani jednego przypadku przy mnie, ani o którym nawet słyszałem wśród znajomych poważnego, no to jednak może się coś takiego zdarzyć. I podobnie jest kwestia psychiczna. Jeżeli chodzi o kwestie psychiczną, czyli o to, że możesz po prostu się wystraszyć, bo nagle wchodzisz do tej wody, twoje serce bije szybko i Ty możesz się po prostu przestraszyć. Jeżeli robisz to nieumiejętnie wejdziesz na zbyt głęboką wodę, nie masz możliwości łatwego wyjścia z przerębla, wytniesz ten przerębel w miejscu, gdzie woda ma 3 m głębokości nie wiesz o tym, wskoczyć do wody, no to nawet latem, nagle wskakując do nieznanej wody, jest niebezpiecznie. Dlatego zawsze warto to robić z przynajmniej jeszcze kimś, jedną osobą zaufaną, a najfajniej, najprzyjemniej w grupie.

KOBIETA 1: Myślę, że fajnie byłoby mieć kogoś, kto by mnie wsparł na początku w tym morsowaniu. Kolega, koleżanka, znajomy, dzięki czemu mogłabym się po prostu odważyć do tego, żeby pierwszy raz wejść. Także na pewno takie wsparcie psychiczne, społeczne i osoba, która mogłaby mnie w to wprowadzić.

J. PACHAŁKO: Dobrze też, że powiedziałeś o tym, że to jest sport ekstremalny albo wyczynowy. Myślę, że warto, żeby to też wybrzmiało, ale pójdźmy w takim razie po kolei, żebyśmy mieli tali pełny obraz tego, jak wygląda morsowanie. Wiemy już, dlaczego powinniśmy to robić w grupie druga sprawa, jak powinniśmy się ubrać?

B. DOBROWOLSKI: Elegancko.

J. PACHAŁKO: Elegancko pod krawatem. Z tego, co też właśnie widzę w mediach, bo nigdy nie doświadczyłam na sobie. Morsy, osoby morsujące mają często czapki, mają rękawiczki, mają szaliki pytanie, czy to jest konieczne, czy to jest po prostu jakaś dodatkowa ochrona, czy jeżeli wejdę po prostu w stroju kąpielowym, to też będzie okej?

B. DOBROWOLSKI: Fajnie, że o to pytasz. To pytanie się bardzo często pojawia, kiedy ludzie się przygotowują do morsowania i zadają pytanie: co muszę mieć. Kiedy mówimy o downhillu, to musisz mieć rower, kask musisz mieć ochraniacze itd. Jeżeli mówimy o piłce nożnej, to potrzebujesz przynajmniej piłkę. Jeżeli chodzi o morsowanie, to potrzebujesz ręcznik. Chociaż też bez ręcznika sobie dasz radę.

J. PACHAŁKO: Dasz radę, tak.

B. DOBROWOLSKI: Ale nic innego nie jest absolutnie obowiązkowe, żeby to było bezpieczne i żeby się udało. Poza ręcznikiem nie musisz mieć nic. Do tego stopnia, że gdybyśmy teraz ja i Ty mieli taką możliwość, żeby wyjść na zewnątrz, a na zewnątrz jest jezioro, nie mamy ze sobą nic, nie byłaś przygotowana do morsowania i mówisz: to Ja chcę spróbować, to mogłabyś wejść do tej wody, wykąpać się i oczywiście biorąc pod uwagę jeszcze jakieś Twoje przeciwwskazania, czy choroby. Wiedziałabyś o tym, że nie powinnaś tego robić, bo osoby, które nie powinny tego robić, prawdopodobnie zdają sobie z tego sprawę, bo leczą się na coś przewlekłego związanego z nerkami, układem naczyniowo sercowym itd. Więc wystarczy wejść i tyle. Więc, czy to jest konieczne? Nie. Czy to zmniejsza bezpieczeństwo, kiedy nie masz czapki, rękawiczek, butów neoprenowych? Nie no chyba, że ryzyko poślizgnięcia się na lodzie, ale nic więcej.

J. PACHAŁKO: Rozumiem.

B. DOBROWOLSKI: To zwiększa komfort. I to jest po prostu potrzebne po to, żeby Ci było przyjemniej w wodzie, przynajmniej na początku Twojej przygody z morsowaniem, bo potem możesz świadomie zdecydować: okej, ja teraz już nie potrzebuje butów neoprenowych, rękawiczek i czapki, bo ja będę zanurzać głowę i będą sobie siedzieć też chwilę pod wodą.

J. PACHAŁKO: Trudno to sobie wyobrazić.

B. DOBROWOLSKI: Nie no, tak to jest naprawdę. Wiesz, to jest tak, że wchodzisz na pewne kolejne poziomy albo nie, bo może Twoja bajka to jest właśnie wejść sobie z rękoma na głowie postać chwilkę i czujesz też super przyjemne doświadczenia, kiedy wyjdziesz. Tutaj oczywiście znowu się pojawiają jakieś takie całkiem niefajne w sumie rozmowy. W grupach niektórych morsowych mówi się żartobliwie o tych ludziach, którzy wchodzą w rękawicach i czapkach i wchodzą do wody i trzymają ręce na głowie. Mówi się o nich, że stoją jak pod bronią np.: ręce do góry ha, ha, ha. Ale naprawdę nie ma powodu do śmiechu, bo większość tych, którzy się śmieją też od tego zaczynało i zaczynali od rękawiczek, zaczynali od pytań: hej, a czy muszę wziąć szlafrok i czy ja powinienem wsiąść puchową kurtkę, żeby się potem szybko ubrać, czy ja muszę wejść i potem szybciutko wyjść i wziąć gorący prysznic. Każdy zaczynał w ten sam sposób - nie wiedząc. Więc jeżeli chodzi o ubrania: rękawice na rękach, pomagają zachować ciepło dłoni, które są szczupłe, nie mają zbyt dużo warstwy tłuszczu, nie chronią twojej ręki przed zimnem. Neoprenowe buty pomagają Ci ochronić Twoje stopy, tylko po to, żebyś mogła dłużej w tej wodzie pobyć, żeby twoje całe ciało było zanurzone, bo jak nie założysz tych butów, to schodząc do wody, to twoje stopy na początku zaczną Ci dawać sygnał: hej, zimno nam wychodzimy. A Ty czujesz, że w sumie mogłabyś zostać dłużej, jak założysz neoprenowe buty takie jak do surfingu np., czy do nurkowania, to w tej wodzie zadziwiająco możesz spędzić nawet kilka minut i jest okej. Ręce się moczą, bo dotykasz krawędzi lodu, kiedy schodzisz dotykasz wody, możesz zapomnieć się na chwilę w tych emocjach je zanurzyć, więc te ręce też mogą się zmoczyć na takim dużym mrozie po prostu to jest nieprzyjemne one grabieją. Ale z czasem już wiesz, jak twoje ciało reaguje i możesz zdecydować, że tego nie potrzebujesz. Czapka też paradoksalnie wcale nie jest obowiązkowa, że sobie przeziębię zatoki, że: o boże jak nie będę mieć czapki, to stanie się zapalenia opon mózgowych np. jakieś jeszcze, czy inne rzeczy, nie. To też jest kwestia tego, że jest Ci po prostu troszkę cieplej, paradoksalnie w tym lodowatym przeręblu.

J. PACHAŁKO: Rozumiem. To w takim razie przejdźmy może jeszcze do kwestii miejsca, bo do tego ubrania chciałabym jeszcze wrócić przy okazji wątku tego, jak w ogóle wygląda samo morsowanie, ale jeszcze, zanim o tym morsowaniu porozmawiajmy o miejscu. Jak w takim razie wybrać miejsce, w którym morsujemy, czy możemy morsować wszędzie, w każdej rzece, w każdym jeziorze, w każdym stawie, czy w jakiś sposób musimy to miejsce wybrać, a jeżeli tak to gdzie je znaleźć?

B. DOBROWOLSKI: Hum. To znowu jest jak ze sportem ekstremalnym. Jeżeli jesteś początkująca, to wybierasz sobie łatwą górkę, łatwe wyzwanie i rozwijasz się i potem możesz wybrać sobie coraz trudniejsze i dokładnie tak samo jest z morsowaniem. Kiedy zaczynasz to najlepiej jest po pierwsze, zacząć w grupie po to, żeby już się nie martwić o przerębel, żeby byli ludzie, którzy Ci pomogą, wprowadzą Cię, opowiedzą, co zrobić itd. I żebyś wiedziała, że jak wejdziesz do tego przeręblą, no to tej wody będzie do pasa, do piersi, czy po szyję np. I masz wiele problemów z głowy i to samo dotyczy też akwenu, w którym się kąpiesz. Zasada jest taka, że warto się kąpać w miejscach, które znasz, wiesz jak jest głęboko. Bo to jest po prostu nieprzyjemne, jak idziesz i nagle kończyć Ci się grunt pod nogami, no i jesteś w rękawiczkach, wyobraź sobie wełnianych od babci i kolorowej czapce, którą kupiłaś na Helu, kiedy pływałaś na surfingu latem i nagle idziesz sobie do rzeki kończy Ci się grunt no i jesteś też cała mokra w czapce i mokrych rękawiczkach, być może jedynych, które ze sobą zabrałaś.

J. PACHAŁKO: Trochę nieprzyjemnie.

B. DOBROWOLSKI: Prawda? To słabe. I może nic Ci się nie stanie, ale na pewno będzie niefajnie wyjdziesz i nie masz czego założyć na głowę, nie masz nic na ręce. Więc trzeba wybierać miejsca, które są raczej płytkie, rzeka, może mieć nurt, prąd, więc też może być po prostu troszkę bardziej nie przewidywalnie na pewno najlepiej zaczynać w wodach stojących lub np. płytkie morze, to znaczy brzeg morza, gdzie wchodzisz sobie stopniowo i wiesz, że tam za chwilę nie zrobi się nagle 3 m. I znowu wygrywają stające jakieś akweny wodne, jak jeziora, stawy. To jest chyba najprostsze i najbezpieczniejsze.

J. PACHAŁKO: A jeżeli nie wiem, gdzie mam morsować, to mogę to znaleźć, gdzie na grupach jakiś dla morsów? Trudno mi to sobie wyobrazić, jeżeli teraz nie mam zielonego pojęcia, gdzie ja mam morsować w Warszawie np., skąd mam to wiedzieć?

B. DOBROWOLSKI: No tak, to chyba najprościej... Jeżeli już robiłaś to, to już masz grupę znajomych, być może swoich przyjaciół takich, którzy razem z Tobą pomyśleli: hej dobra spróbujmy, może to jest fajne. I po prostu robicie to razem, a być może w pewnym momencie ktoś z Was kupi piłę spalinową i tak się wkręci, że będzie wycinał przerębel, albo się dogada z właścicielem jakiegoś baru, stawu albo jakiegoś ośrodka wypoczynkowego, który znajduje się nad wodą, że to on będzie Wam wycinał taką dziurę, a Wy będzie przyjeżdżać grupą i za to później jeść gorące obiady, zupy i pić tam sobie np. herbaty. Ale jeżeli nie masz takiej grupy, no to rzeczywiście Facebook, Google szukacie sobie: morsowania, miejsca morsowe w Warszawie, czy w Gdańsku, czy w Białymstoku i już. Po prostu znajdujesz jakąś grupę, znajdujesz, dołączasz do niej najprawdopodobniej na jakiejś platformie społecznościowej i patrzysz, gdzie pływają i kiedy przychodzisz, podłączasz się i znowu wracamy do tego, że już masz wycięty przerębel, czasem rozpalane ognisko, żeby było przyjemnie i jakiś ludzi, którzy już to ogarniają, jak masz obawy, to Ci pomogą, opowiedzą Ci albo oprowadzą całe morsowanie, jako pewien proces, rytuał.

J. PACHAŁKO: Właśnie, wracamy do tego, jak to morsowanie wygląda. Mam już czapkę, szalik, rękawiczki, mam grupę, mam miejsce, przyjeżdżam tam w wyznaczonej godzinie, bo załóżmy, że to jest taki duży event dla morsów. Wychodzę z samochodu i co dalej się dzieje, jak to wygląda tak w praktyce?

B. DOBROWOLSKI: Okej, to ja Ci powiem jak to wygląda w praktyce, ale pozwolisz wrócę na moment jeszcze do tego sprzętu, który jest potrzebny.

J. PACHAŁKO: Dobrze.

B. DOBROWOLSKI: Bo powiedziałem o tym, że... Właściwie nawet nie tyle pytałaś mnie o to, jaki sprzęt jest potrzebny, tylko czy on jest potrzebny. Ale, mimo, że powiedziałem, że on nie jest potrzebny, nie jest konieczny, ale daje komfort, to ja może krótko powiem, jaki w ogóle.

J. PACHAŁKO: Dobrze.

B. DOBROWOLSKI: O czym mówimy, co może zwiększyć komfort. Więc jeżeli chcesz zacząć bardzo komfortowo, to zabierz ze sobą na morsowanie kilka rzeczy. Po pierwsze, wszystko to, co zabierasz na plaże, czyli ręcznik, być może klapki albo jakiś szlafrok możesz, ale nie musisz niektórzy zakładają. Po wyjściu z wody nie jest zimno, więc po wyjściu z wody paradoksalnie jest bardzo ciepło i ludzie często stoją, rozmawiają sobie, a potem są zdziwieni, że mają zamarznięte np. majtki czy staniczek, czy włosy na klatce piersiowej, czy broda pokrywa się lodem albo szronem. Ale tego nie czujesz, bo działa troszeczkę inaczej, twoje ciało Cię ogrzewa, a woda jest zimniejsza, jest przepraszam cieplejsza często niż powietrze na zewnątrz, więc po wyjściu z wody ta różnica się odwraca i nagle mówisz kurczę, jak tu jest ciepło. Ważne, żeby mieć ze sobą ręcznik, ważne, żeby mieć ze sobą, jeżeli chcesz mieć ten komfort buty neoprenowe, jak ich nie masz, to nie kupuj ich od razu pożycz je od kogoś po prostu. Warto mieć rękawiczki, które po prostu tylko będziesz trzymać nad wodą, czyli nie muszą to być rękawice wodoodporne, mogą to być wełniane rękawiczki, które tylko dadzą Ci trochę komfortu cieplnego. Jeżeli chcesz możesz założyć czapkę, możesz związać włosy, po to, żeby Ci się nie moczyły, bo znowu po wyjściu zaczną Ci zamarzać. Nie jest potrzebny żaden czepek chyba, że zamierzasz popływać sobie w tej lodowatej wodzie, co niektórzy robią i wtedy czepek się przydaje. Warto jest mieć ze sobą karimatę np. albo jakąkolwiek inną matę. Taką, na której po prostu staniesz na brzegu. Znowu w zależności od tego, w jakim akwenie będziesz się kąpać. Bo może być tak, że na zewnątrz masz błoto, bo się troszeczkę roztopił lód i stoisz w tym błocie, z torbą z rzeczami przebierasz się, zdejmujesz buty potem je musisz założyć. Zabłocone stopy, włożyć w skarpetki, stopy są zgrabiałe, wiesz trochę masz takie uczucie, jakbyś zakładała skarpetkę na nie własną stopę, a tu jeszcze walczysz z błotem i poczuciem równowagi, a jest Ci super jeszcze masz takie: wow, ale było super, ekscytacja, masa ludzi rozmawiają, a Ty się ślizgasz na błocie. Dlatego warto mieć ze sobą karimatę, maty do jogi cokolwiek, co po prostu Cię odizoluje od tej powierzchni, na której możesz sobie wygodnie usiąść założyć spodnie, nie ślizgać się po lodzie np., bo czasem się wchodzi na zamrożone jezioro. I warto jest sobie wziąć np. termos z gorącą herbatą.

J. PACHAŁKO: Mhm.

B. DOBROWOLSKI: Często się pojawia pytanie o alkohol, czy alkohol można pić, czy nie można. No zawsze można pić alkohol, tylko nie zawsze ma to sens i jeżeli chodzi o morsowanie na pewno nie należy pić alkoholu przed, ponieważ on rozszerza naczynia krwionośne i Twój organizm się rozgrzewa pozornie, kiedy wchodzisz do wody no to nagle te naczynia krwionośne muszą się mocno zwęzić. Poza tym wchodzenie do wody po alkoholu to jest bardzo głupi pomysł nawet, jeżeli jest to...

J. PACHAŁKO: To prawda.

B. DOBROWOLSKI: woda płytka, więc odradzam. Po wyjściu z wody, można sobie wypić alkohol, ale znowu, jeżeli mówimy o sporcie, szczególnie sporcie ekstremalnym po jasny gwint go łączyć z alkoholem. Proponuje naprawdę gorącą herbatę z imbirem, z cytryną, ale te pytanie się pojawiają, więc warto zaadresować, z imbirem, z cytryną nic tak dobrze nie smakuje po wyjściu z przerębla, jak właśnie taka zimowa herbata z odrobiną pomarańczy, soku malinowego i kiedy ktoś ma taki termos, to też, dzieląc się z innymi - oczywiście covid, plastikowe kubeczki...

J. PACHAŁKO: Tak, tak wiemy.

B. DOBROWOLSKI: Ale mimo wszystko to jest super, więc warto mieć taki termos. Będziesz zmęczona, będziesz głodna bardzo prawdopodobnie, więc warto mieć np. gdzieś po drodze jakieś fajne miejsce, gdzie będziecie mogli sobie podejść, podjechać i sobie wspólnie zjeść i się ogrzać. To są rzeczy, które warto mieć. Nie zapominajcie o takich rzeczach jak strój kąpielowy, bo zdarzało się ludziom przyjechać na morsowanie i mieli wszystko, tylko nie pomyśleli, że przecież to nie jest plaża, więc nie brali stroju kąpielowego, a on jest potrzebny. Druga rzecz to jakaś reklamówka na mokre rzeczy, bo to też się zapomina o tym, kiedy się jedzie nad jezioro, zimą, że będziesz miała po prostu masę mokrego, często w błocie właśnie ubrania jakiegoś i te buty itd. Więc to są chyba takie podstawowe rzeczy: czapka, rękawice, buty, ręcznik, strój kąpielowy, termos z gorącą herbatą, karimata, torba foliowa no i torba na to wszystko i to już w zupełności wystarczy. Oczywiście naładowany telefon żeby robić sobie zdjęcie na Insta i na Facebooka i wysyłać do rodziców i mówić: hej, hej zrobiłam to. Bo warto się z tego cieszyć, nie ma w tym żadnej siary wiesz, że sobie robisz zdjęcia wchodząc do wody po raz pierwszy. Nie ma się, czego wstydzić to jest osiągnięcie, wymaga bardzo dużo odwagi i wielu ludzi, którzy się śmieją, to są ludzie, którzy kiedyś już tak robili, ale już zapomnieli o tym albo sami nie potrafią tego zrobić.

KOBIETA 2: Mój mąż jest fanem morsowania, zaczął dopiero w ubiegłym sezonie. Wtedy, kiedy faktycznie na morsowanie było ogromne boom. Sporo się o tym mówiło, sporo osób próbowało wtedy po raz pierwszy, a on totalnie się wkręcił. Jeździł regularnie, morsował i budował swoją odporność i bardzo sobie to chwali, myślę, że wkręcił się tak, że nie przystanie szybko morsować. Ja natomiast cały czas miałam pewne obawy, ale w tym roku zamierzam spróbować, więc trzymaj kciuki.

J. PACHAŁKO: To jeszcze dopytam tylko, co dzieje się po wyjściu z wody? Wychodzę, tak jak mówiłeś jest mi przyjemnie, jest fajnie, ciepło piję herbatę i później po prostu wycieram się ręcznikiem i zakładam swoje zwykłe ciuchy, czy powinnam się jakoś cieplej ubrać, jak to wygląda?

B. DOBROWOLSKI: To czekaj ja Ci najpierw powiem jak to wygląda, bo zapytałaś mnie jak to wygląda...

J. PACHAŁKO: No tak ja już wyszłam z wody, a jeszcze nie weszłam.

00:24:31] B. DOBROWOLSKI: Najpierw powiedziałem dokładnie, co musisz przynieść ze sobą, żeby Ci było fajnie. Acha właśnie jeszcze jedno, taka praktyczna porada. Jak idziecie morsować, to warto się ubrać w luźne, wygodne, miękkie, ciepłe ciuchy typu spodnie dresowe, a nie obcisłe dżinsy, czy legginsy. Luźna dresowa bluza, miękka. Miękkie rzeczy, które są przyjemne, bo wasza skóra będzie zmarznięta i będzie taka dość wrażliwa. W związku z tym, jeżeli będziecie mieć ze sobą miękkie rzeczy, to po pierwsze spodnie dresowe jest łatwiej założyć. Pamiętajcie, że macie zgrabiałe dłonie, jest -10 na zewnątrz, naprawdę paradoksalnie jest Wam i tak mimo wszystko przyjemnie, poza tym adrenalina w ogóle osiągnięcie serce wali, jest super przyjemnie i jeszcze są znajomi, jest miło, ale nie zmienia to faktu, że założenie dżinsów, zapięcie guzików np. w rozporku albo paska bywa trudne. Zawiązanie sznurowadeł bywa trudne. W związku z tym, jeżeli macie np. buty, które możecie wsunąć albo właśnie spodnie, które można łatwo naciągnąć, to jest dobry pomysł. Na pewno po wyjściu warto założyć np. ciepłą puchową kurtkę lub wziąć nawet ze sobą coś cieplejszego niż mieliście, kiedy tam przyjeżdżaliście. Tak, żeby się jeszcze dodatkowo dogrzać. Będzie Wam po prostu przyjemniej, oczywiście znowu nie zrobicie tego, to nie znaczy, że umrzecie albo się pochorujecie. Po prostu będzie Wam milej. To teraz jak to wygląda. Przyjeżdżacie na miejsce zakładamy, że przerębel jest wycięty są tam jacyś ludzie. Jeżeli robicie to pierwszy raz znajdźcie kogoś, kto to organizuje lub znajdźcie kogoś, kto już był parę razy i zapytajcie, jak to u Was wygląda, bo czasami jest tak, że jest konkretna godzina, o której nagle ludzie wchodzą, jeżeli nigdy tam nie byłaś, to będziesz powoli się rozbierać, rozmawiać ze znajomymi, z którymi przyjechałaś i nagle zobaczysz, że wszyscy właśnie weszli do wody i tylko Wy stoicie na brzegu. A to nie o to chodziło, więc zapytajcie: jak wygląda u Was morsowanie, czy wchodzicie o konkretnej godzinie, czy ktoś daje sygnał, o której zwykle, żebyście byli przygotowani i jednak byli częścią tego. Zapytajcie, co się dzieje u Was po, bo może być tak, że nie dzieje się nic, czyli każdy się ubiera, rozmawia i odjeżdża do domu, a może być tak, że po rozpalane jest ognisko, pieczone kiełbaski i gorąca herbata wjeżdża w jakimś dużym gaże np. itd. Więc warto po prostu o to zapytać z takiego praktycznego punktu widzenia. I potem jest taki moment, że musisz się rozebrać i to jest ten najbardziej nieprzyjemny moment, jeżeli chodzi o morsowanie. Nie wejście do wody, paradoksalnie tylko moment, kiedy przy -10 stopniach musisz zdjąć swoją ciepłą puchóweczkę i wpada na Ciebie to zimne powietrze, na szyje, na Twoją delikatną skórę i to jest takie nie fajne - ten moment rozbierania. I znowu paradoks, którego się nikt nie spodziewa, że kiedy zdejmiesz koszulkę i zostajesz w samym staniczku, bikini, czy w samych nie wiem slipkach, to w tym momencie, kiedy stoisz tam nagle okazuje się, że wcale nie jest Ci tak zimno jak myślałaś, że będzie. Samo zdejmowanie kurtki jest straszne. Kiedy zdejmujesz ostatnią warstwę nagle okazuje się, że twój organizm bardzo szybko do tego się adaptuje i do tego jeszcze jest trochę adrenalinki, nerwów i nie czujesz tego zimna. Stoisz z ludźmi i rozmawiasz i nie jest Ci zimno, podskakujesz itd.

B. DOBROWOLSKI: Potem się odbywa rozgrzewka i tu też są różne szkoły: czy ona musi być, czy nie musi być, jak powinna być intensywna, czy powinna trwać 30 minut, 12 minut, a może 6 minut. Czy trzeba robić pompki, przysiady, pajacyki i tak dalej. I znowu nie ma zasady, dlatego że ta rozgrzewka też nie jest obowiązkowa. To nie jest tak, że jak nie zrobisz rozgrzewki, to się na pewno przeziębisz, jak zrobisz za małą, to się na pewno przeziębisz, jak nie rozgrzeje sobie stawów, to na bank będziesz miała chore stawy. Nie, to nie tak. Rozgrzewka jest znowu po to, żeby przygotować organizm do sportu.

J. PACHAŁKO: No tak.

B. DOBROWOLSKI: Serce do tego, że za chwilę będzie szybciej biło. Organizm do tego, że będzie za chwilę przepływała przez niego krew, że coś się będzie działo. Stawy do tego, żeby się nasmarowały, bo za chwilę będzie zimno. Ta rozgrzewka została zaprojektowana po to, żeby twój organizm przygotować do ekstremalnego sportu i jednocześnie zwiększyć Twój komfort, kiedy stoisz na mrozie. Kiedy stoisz na przystanku zimą to krzyżujesz nogi i obejmujesz się, podskakujesz, jak jest bardzo zimno. Kiedy stoisz w samym stroju kąpielowym na lodzie, to też pomaga wejść do wody oczekując aż inni się rozbiorą i będą gotowi. Więc ta rozgrzewka, oczywiście w niektórych grupach bardziej w innych mniej ortodoksyjnie traktowana, pomaga Ci po prostu zwiększyć komfort i przygotować Twój organizm do pewnego wysiłku, bo to jest wysiłek dla twojego organizmu. Zaadresować ten chód straszny.

J. PACHAŁKO: No tak, tak.

B. DOBROWOLSKI: Więc warto zrobić tą rozgrzewkę. Ja nie wiem, ile ona powinna trwać, możesz zrobić 10 pajacyków, przebiec się kawałeczek, poruszać rękoma, porobić jakieś wiesz orzełki, pajacyki itd. i poruszać nadgarstkami, pokręcić kolanami, żeby troszkę stawy poruszać, żeby twoje serce troszkę szybciej zaczęło bić i koniec wchodzimy. Nie trzeba się ociągać, nie trzeba robić 15 minutowej rozgrzewki, biegać, chociaż czasami takie rzeczy obserwuje. Można to jest okej nie trzeba.

J. PACHAŁKO: I wchodzimy.

B. DOBROWOLSKI: I wchodzimy. Tu też oczywiście są 2 szkoły: jedna mówi nie rozbiera się tylko rozgrzej się, rozbierz i wejdź. Druga mówi rozbierz się, potem się rozgrzej i wejdź. Sama sobie musisz odpowiedź na pytanie, która z nich jest dla ciebie lepsza, bo znam ludzi, którzy robią to od lat i wolą przyjść na miejsce zdjąć tylko kurtkę i w ubraniu - tym dresie miękkim, lekkim, łatwo zdejmowany i zakładanym, się rozgrzewają. Rozbierają się, więc są rozgrzani nie czują tego chłodu, a inni ludzie wolą się rozebrać i wtedy się rozgrzać i od razu wejść do wody. Ja się rozbieram potem się rozgrzewam, wchodzę do wody, bo już niema tego momentu chłodzenia, kiedy ja się rozgrzewam, potem zanim się rozbiorę ktoś coś do mnie mówi.

J. PACHAŁKO: No tak, tak.

B. DOBROWOLSKI: Wchodzisz do wody, to chyba najważniejsza rzecz, kiedy wchodzisz do przerębla, to pamiętać, żeby się nie poślizgnąć na lodzie, bo ludzie o tym zapominają, są tak podekscytowani. Druga rzecz to, kiedy schodzisz do przerębla, jeżeli jest przerębel, to żeby się po prostu nie skaleczyć lodem. Lód jest dość ostry i krawędzie tego przerębla są ostre. Nie czujesz tego, ponieważ twoje nogi są zmrożone ręce, także, więc dopiero po wyjściu zobaczysz np. jakieś takie cienkie, jak żyletką delikatne nacięcia. Ale wystarczy tylko po prostu uważać i to się nie zdarza. Trzecia rzecz, na którą trzeba uważać, to żeby nie zamoczyć rękawiczek, bo ludzie często schodząc są tak podekscytowani i tak zdenerwowani, że zanurzając się w przeręblu łapią za krawędź wełnianym rękawiczkami albo wchodzą do wody i nagle zanurzają ręce mówiąc: o rany, jak zimno, o mam mokre ręce. I znowu nic się nie stanie po prostu będzie Ci chłodniej, zresztą zdejmujesz te rękawiczki i koniec. I potem jesteś w wodzie. Ile czasu? Na początek pewnie nie więcej niż minutę, ale ja wychodzę z założenia, że warto tą minutę wytrzymać, czyli włącz sobie stoper wchodząc, to też jest coś, co Ci trochę skupienie uwagi na czymś załatwi, więc będzie Ci łatwiej też wejść. I tą minutę wytrzymaj, dlaczego? Dlatego, że jeżeli zostaniesz przez minutę w tej wodzie po szyję, czyli wchodzisz i zanurzasz się po szyję nie do połowy klatki piersiowej, tylko po szyję. Jeśli chcesz zanurz sobie też głowę. Jeżeli to jest dla Ciebie za dużo na początku zaczekaj aż do tego dojrzejesz. Zanurz się po szyję, tak, żeby cały Twój korpus był zanurzony. Ręce możesz położyć na głowie po prostu splatając dłonie i kładąc na głowie, po to, żeby nie zanurzać rąk, dlaczego? Bo ręce są znowu delikatne i będzie Ci po prostu chłodniej. Jeżeli tylko masz ochotę i odwagę zostaw te rękawiczki na brzegu i od razu zejdź razem z rękoma. Rąk się nie zanurza dłoni szczególnie, właśnie po to, żeby później łatwiej operować.

J. PACHAŁKO: No tak, bo one potem są zgrabiałe i jest trudno.

B. DOBROWOLSKI: Tak. Właśnie wiesz, żeby ten komfort był fajny, potem wiążesz te sznurowadła itd. i masz ręce. Jak zanurzy je pod wodę i wyjdziesz, to potrzebujesz trochę czasu i przyzwyczajenia od tego, żeby przestały po prostu być takie zgrabiałe. No i zostajesz tam tą minutę, dlaczego? Dlatego, żeby twój organizm wystartował wszystkie te swoje systemy ochronne. Jeżeli wejdziesz tylko i wyjdziesz, to on nie zdąży uruchomić tych wszystkich pokładów limfocytów, endorfin i tego wszystkiego, co sprawia, że on jest w stanie się przed tym zimnem skutecznie bronić i tego, co sprawia, że jak wyjdziesz to jesteś na haju. Bo jednak wydziela się tak dużo substancji, które są mocno psychoaktywne, jak właśnie endorfiny, serotonina, dopamina, adrenalina, to wszystko nagle ze zbiorników hormonów wylatuje po prostu do Twojego organizmu, zalewa twój mózg i ludzie po raz pierwszy będąc w przeręblu wychodzą, podskakują i mówią: wow, wow. Mają wielkie oczy i mówią: ale super Jezu, to jest po prostu super. I są zgrabiali, mają zmarznięte stopy i dłonie, a słyszysz naokoło: wow, ale to jest niesamowite uczucie. Niektórzy po prostu w głowie im się kręci. To jest po prostu stan narkotyczny. Twój organizm produkuje te narkotyki i dlatego niektórzy się od tego uzależniają, tak jak od skoków ze spadochronem, jak od tego downhillu, o którym mówiłem. Wychodzisz z wody pytałaś, co wtedy.

J. PACHAŁKO: Tak i co wtedy? Bo wychodzę, tak jak mówiliśmy, pije herbatę, wycieram się, staje na macie, zakładam ciepłe dresy i kończę imprezę.

B. DOBROWOLSKI: No tak. Wychodzisz z wody i pierwsza rzecz, której ludzie się boją albo, o którą się martwią to, że będą musieli prawdopodobnie bardzo szybko się wytrzeć, szybko się ubrać, założyć ten szlafrok albo pójść do ogniska. No, więc nie tak nie jest. Wychodzisz z wody i robisz to, na co masz ochotę. Jeżeli czujesz, że jest Ci zimno, to się praktycznie nie zdarza, no to się wytrzyj, ubierz i napij gorącej herbaty albo pojedź do domu. Jeżeli czujesz, że masz ochotę, że czujesz się okay, w sumie Twój organizm Ci bardzo dużo sygnałów daje. I mówi Ci: hej jest fajnie czuję, że jest mi ciepło, to zostań tak. Możesz wyschnąć na wietrze.

J. PACHAŁKO: Whoo, okej...

B. DOBROWOLSKI: Przy -10/-15 nad morzem możesz wyschnąć na wietrze i znowu także się nie przeziębisz. Ja mówię tak, już tak się zawieszam, bo wiem, że to będzie do szerokiego grona i chce taki disclaimer zrobić, że hej to wszystko zależy od twojego stanu zdrowia itd. Ale generalnie znowu nie spotkałem się wśród wielu osób, a ponad 400 zanurzyłem w wodzie, żeby ktokolwiek miał z tym zdrowiem jakiekolwiek problemy po wyjściu z wody. Suszy się na wietrze, jeżeli to Ci sprawia przyjemność. Jest taka zasada, którą usłyszałem, czy prawdziwa nie wiem niepoparta na pewno naukowo, że jak pojawia Ci się gęsia skórka, to to jest moment, to jest chwila, kiedy powinnaś się wytrzeć i ubrać, bo to już jest moment, w którym Twój organizm już nie daje sobie rady. Widzisz na dłoniach, znaczy na rękach, na przedramionach gęsią skórkę - spokojnie wytrzyj się, ubierz i koniec. Więc możesz pochodzić, możesz porozmawiać z ludźmi, napić się tej herbaty stojąc sobie w stroju kąpielowym w śniegu. Możesz się położyć po wyjściu w śniegu, porobić sobie orzełki, możesz się tym śniegiem natrzeć nie będziesz czuła, że on jest zimny, że jest nieprzyjemny, przeciwnie będziesz czuła, że on jest ciepły. W ogóle wejście do przerębla to jest piękna rzecz, bo wchodzisz i masz takie zdziwienie na twarzy ludzi, że: o rany ja myślałam, że to jest trudniejsze. Pamiętałam, że w Bałtyku jak się wchodzi latem to jest zimno, a tu jest zupełnie inaczej.

J. PACHAŁKO: Trudno to sobie wyobrazić.

B. DOBROWOLSKI: Trudno, dlatego właśnie trzeba spróbować. Wchodzisz i masz uczucie graniczące z tym, że to może właściwie wchodzisz do wrzątku, a nie do zimnej wody.

J. PACHAŁKO: To jakoś piecze, w jakiś sposób?

B. DOBROWOLSKI: Tak, tak troszkę piecze, ale to jest takie pieczenie... To nie jest takie nieznośnie pieczenie, tylko czujesz pieczenie takie jakby to była gorąca woda, a nie zimna. Wiesz paradoksalnie nie czujesz tego zimna tak bardzo no, bo jest tak zimna woda, że znieczula twoje nogi i receptory już nie czuję, że to jest zimne. Po prostu czujesz takie tylko mrowienie, ale to jest przepiękne uczucie, naprawdę przepiękne uczucie, kiedy wchodzisz do wody, pierwszy raz szczególnie i czujesz, że ta woda jest zupełnie inna niż sobie wyobrażałaś i wiele osób wychodzi i mówi później: kurczę to już trudniej jest wejść do Bałtyku w lipcu niż do przerębla.

J. PACHAŁKO: To jest jakaś szansa dla mnie w takim razie.

 B. DOBROWOLSKI: Tak, to jest tak inne uczucie. A kiedy wychodzisz to ludzie mówią: o rany, ja nie czuje zimna, ale jest super o rany, ale czad. Bo jest to naprawdę wyjątkowe uczucie, którego nie jesteś w stanie w żaden sposób inny odrobić. Wychodzisz i czujesz się super po prostu cudownie, czujesz się nad człowiekiem. To jest tak jak byś właśnie skoczyła ze spadochronem, wylądowała i powiedziała: wow no, co to było za przeżycie. Tylko trochę taniej, bo nie musisz mieć spadochronu, samolotu i lotniska. Czyli wiemy już, jak się przygotować, jak wejść, gdzie się kąpać. Wiemy, co ze sobą zabrać wiemy, co zrobić po wyjściu. Wiemy, że trzeba herbatę doprawić sokiem malinowym i koniecznie imbirem, bo jest smaczniejsza.

J. PACHAŁKO: No tak i tak jak mówiłeś, zależy od grupy tak, jeżeli grupa później robi coś wspólnie to robi, jeżeli nie to po prostu kończymy, jedziemy na tym haju i cieszymy się.

 B. DOBROWOLSKI: Jedziemy na tym haju cieszymy się ważne, żeby później już się nie forsować tego dnia, bo jednak to jest trochę jak sauna. Jak zrobisz sobie saunę, to później już tego dnia lepiej nie robić sobie np. intensywnego treningu albo nie eksponować się jakoś na zimno ponownie itd. Czyli po prostu potraktujcie to, jako duży wysiłek dla swojego organizmu. Mimo, że fizycznie tylko zeszliście do wody i wyszliście z wody, to wasze ciało pracowało na takich obrotach, na jakich dla niektórych nie pracowało od dawna. Więc warto po prostu zadbać później o siebie. Bardzo fajnym uczuciem jest to, kiedy mija parę minut po wejściu, kiedy już ubierzesz ubranie mija 10, 15, 20 u niektórych 30 minut i czujesz takie... Taki chłód na klatce piersiowej, na plecach jest to wrażenie podobne do tego jakbyś się posmarowała maścią miętową i ona paruje i czujesz taki chłodek, jakby z Ciebie wychodził. To jest bardzo miłe. Fajnie jest mieć, gdzie się ogrzać. Gdzie np. można ręce sobie ogrzać przy ogniu albo przy kominku, to jest bardzo przyjemne. Znowu nie musisz, ale super fajnie jest wtedy się gdzieś skupić przy ogniu, ogrzać ręce napić herbaty.

J. PACHAŁKO: Dobra, brzmi to bardzo zachęcająco może spróbuje w tym sezonie.

 B. DOBROWOLSKI: Ja będę się do Ciebie odzywał.

J. PACHAŁKO: Ja wiem, wiem. W takim razie będziemy w kontakcie i będę próbować. To jeszcze w takim razie prosiłbym cię Bartek o 3 szybkie rady dla osób początkujących, które nigdy wcześniej nie morsowały: co jest najważniejsze w takim morsowaniu.

B. DOBROWOLSKI: Nie wiem, jak to wszystko zebrać do 3 krótkich rad, ale powiem Ci jak wyglądał mój pierwszy raz. Ja wiele lat temu oglądałem już kolejny rok Teleexpress, w którym mówiono o powiedzmy trójmiejskich morsa, które rozpoczęły sezon. Ja oglądałem to i tak jak Wy wszyscy, którzy tego słuchacie miałem taką myśl: Boże Święty ja od samego patrzenia już zamarzam, robi mi się zimno. I któregoś roku pomyślałem sobie: dobra, ja chciałbym tego spróbować. Bo skoro robią, to jacyś ludzie i widzę, że są to ludzie w bardzo różnym wieku, czasem dzieci i w różnej kondycji, bo widzę ludzi wysportowanych, ale także nie wysportowanych, to znaczy, że to jest dla każdego, więc i dla mnie. Ja po prostu znalazłem będąc wtedy w Białymstoku podlaskie stowarzyszenie morsów, czy podlaski klub morsów. Znalazłem stronę www zadzwoniłem tam, przedstawiłem się powiedziałem, że chcę spróbować i zadałem te pytanie, które Ty mi zadałaś: co mam ze sobą wziąć. A człowiek mówi, starszy pan mówi: no to, co na plażę. Ja mówię: czyli co? A co bierzesz na plażę? Ja mówię no ręcznik, klapki... No to weź ręcznik i klapki, nic więcej nie potrzebujesz. Strój kąpielowy weź. Potem mówię: a gdzie mam przyjechać? No w miejsce, gdzie My się wszyscy spotykamy, to przynajmniej będziesz miał przygotowany przerębel. A potem mówię: no dobra, ale ja troszeczkę przeziębiony jestem mam katar. A on mówi: nieważne. Jak to po podlasku powiedział do mnie: nic się nie bój, wejdziesz z katarem, wyjdziesz bez katara. I ja zaufałem. Będąc z katarem, będąc człowiekiem, który pierwszy raz chce to zrobić, wziąłem tylko ręcznik i japonki, kąpielówki. Pojechałem tam na to miejsce, przyszedłem przerażony, w pewnym momencie zaczęliśmy robić pajacyki, potem był sygnał wchodzimy do wody i po prostu w tych klapkach uważnie idąc po lodzie wszedłem do rzeki. Zanurzyłem się, po siedziałem tam minutkę, półtorej wyszedłem stamtąd i od tego czasu robię to. Nic więcej nie wiedziałem ponadto, co właśnie usłyszeliście. Więc najważniejsze to odważyć się i zacząć. Zobaczyć, czy Wam się to podoba. Jeżeli tak to gwarantuje, że już w środku sierpnia będziecie myśleć, kiedy wreszcie będzie zima.

J. PACHAŁKO: Super. To z tą myślą w takim razie Was zostawiamy. Dziękuję bardzo Bartek.

B. DOBROWOLSKI: Dziękuję bardzo.  

J. PACHAŁKO: Dziękuję Wam za wysłuchanie podcastu, jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi odcinkami obserwujcie nas na Spotify, subskrybujcie na YouTube i zostańcie z nami w kontakcie w naszych mediach społecznościowych Multisport Polska. A w kolejnym odcinku porozmawiam z trenerem Piotrem Czyżewskim o tym, jaki trening najlepiej przygotuje nas do morsowania. Do usłysze

© 2021 Beey by Newton Technologies

Joanna Pachałko Czuwa nad spójnością komunikacji marki MultiSport do jej Klientów oraz Użytkowników, jest copywriterką i prowadzącą dwóch podcastów: "Co Cię rusza. MultiSport" oraz podcastu "Babka Natura".