Choć insulinooporność de facto nie jest chorobą, ale zaburzeniem metabolicznym, określana jest czasem mianem jednej z chorób cywilizacyjnych – głównie dlatego, że jej rozwój zależy w dużej mierze od siedzącego trybu życia oraz diety obfitującej w cukier.

Insulinooporność to, mówiąc najprościej, obniżona wrażliwość organizmu na działanie insuliny – hormonu produkowanego przez trzustkę, który jest odpowiedzialny za regulowanie poziomu glukozy we krwi. Jak pewnie wiesz, zjedzenie słodkiego posiłku np. ciastka czy batonika podnosi stężenie poziomu glukozy we krwi, a to z kolei powoduje gwałtowny wyrzut insuliny, która jest następnie wchłaniana przez komórki naszego organizmu. Najmocniej insulina oddziałuje na mięśnie, wątrobę oraz tkankę tłuszczową, a jej zadaniem jest m.in. przyspieszenie procesu metabolizowania węglowodanów. Jeśli tkanki nie mają wystarczającej wrażliwości na insulinę, nie wchłaniają jej prawidłowo, mimo że organizm stale ją produkuje. Osobie o obniżonej wrażliwości insulinowej grozi m.in. otłuszczenie narządów wewnętrznych, a nawet poważne schorzenia kardiologiczne czy rozwój cukrzycy typu 2 (inaczej insulinozależnej).