Tak, tak. Dobrze widzisz. To kolejny artykuł o tytule zwiastującym spis złotych zasad o tym, jak chudnąć, jak być fit, jak nie tyć i generalnie – jak żyć. Jeśli właśnie tego oczekiwałeś, będziesz rozczarowany.

Nie znam uniwersalnej recepty, która z dnia na dzień zamieniłaby Cię w fit-freaka z kaloryferem na brzuchu. Ba! Nie tylko jej nie znam. Uważam, że jej po prostu nie ma, a każdy, kto twierdzi inaczej – kłamie.

Jestem jednak przekonana, że każdy z nas może znaleźć idealne rozwiązanie. Własne, spersonalizowane, dostosowane do potrzeb, możliwości, zasobów i oczekiwań. To jedyne sensowne podejście, które ma szanse przynieść długofalowe rezultaty i formę na lata, zamiast na lato.

Tylko jak to zrobić?

Nie walcz ze sobą – walcz o siebie

 

A najlepiej nie walcz wcale. Wiem, że to wbrew internetowym „motywatorom”, ale wolę kierować się intuicją, doświadczeniem i wiedzą. Te trzy czynniki nie pozostawiają złudzeń: żeby się zmienić, musisz najpierw siebie polubić. Niezależnie od tego, jaki nosisz aktualnie rozmiar, ile ważysz i jak głęboko pod warstwą tłuszczyku chowają się Twoje mięśnie brzucha.

Postaraj się stać się swoim sprzymierzeńcem w procesie zmian. Aktywność fizyczna, zdrowa dieta, większa ilość snu – to wszystko wpływa na Twoje zdrowie, samopoczucie i wygląd. To przejaw troski o siebie. A chyba znacznie łatwiej jest troszczyć się o kogoś, kogo szczerze się lubi i życzy mu się jak najlepiej?

Pracę nad sobą zamień na pracę ze sobą!

 

Małymi krokami do realizacji większego celu

 

Kolejny poniedziałek. Kolejny początek miesiąca. Kolejny Nowy Rok. Wraz z nimi euforia, przypływ motywacji, kaligrafowana lista celów i przysięganie samemu sobie, że „teraz to już na pewno!”.

A później jeszcze tylko jedna pizza.
I piwko pożegnalne przed rozpoczęciem diety.
I śniadanie, II śniadanie, obiad – no Ewa Chodakowska by się nie powstydziła! A później przychodzi wieczór i wszystko diabli biorą. Złość, zmęczenie, frustracja, a tu jeszcze trening trzeba zrobić?! O nie, co to to nie!

…i tak w kółko.

Zero-jedynkowe podejście do diety nie działa. Pogódź się z tym! Zamiast tego znacznie lepiej sprawdza się strategia małych kroczków. Na tyle małych, że kolejny wykonujesz dopiero wtedy, kiedy mocno postawisz pierwszy.

Proponuję stopniowe wprowadzanie kolejnych zmian dopiero po co najmniej kilku dniach działań na rzecz budowania wcześniejszego nawyku. Wiem, że to zajmie więcej czasu, ale nie ma możliwości efektywnego wywrócenia swojego całego życia do góry nogami, jeśli fit lifestyle nie jest Twoim jedynym zajęciem i celem.

A skoro o czasie mowa…

Nie musisz być sportowcem, żeby być aktywny

 

Rozumiem, że możesz nie lubić ćwiczyć. Możesz nie lubić się męczyć. Możesz mieć złe wspomnienia z W-Fu w szkole, a możesz po prostu nie lubić sportu. OK.

Ale czy to naprawdę przeszkadza, żeby być aktywnym na co dzień?

Każda forma aktywności (tak, nawet odkurzanie, tak, nawet wchodzenie po schodach, tak, nawet poranna pogoń za tramwajem) ma wpływ na zwiększenie dziennego wydatku energetycznego, co ułatwia utrzymanie (lub osiągnięcie) szczupłej sylwetki. Ponadto każda aktywność przyczynia się do zapobiegania chorobom cywilizacyjnym – np. cukrzycy typu 2 czy chorób sercowo-naczyniowych.

Dieta to sposób odżywiania, a nie coś z datą ważności

 

Przygotuj taki plan żywienia, który będziesz chciał powielać do końca życia. Jeśli się odchudzasz, to jedyne co powinno się zmienić po zakończeniu diety redukcyjnej, to poziom dziennego spożycia kalorii.

Dieta musi bazować na produktach, które lubisz i znasz, a pory posiłków muszą być dostosowane do Twojego harmonogramu dnia. Zacznij od wypunktowania swoich największych błędów, a później stopniowo wdrażaj plan naprawczy.

Na dopracowanie diety przyjdzie czas. Albo i nie, bo nikt nie powiedział, że Twój talerz musi świecić przykładem w trakcie każdego posiłku.

Pamiętaj, że już samo szukanie aktywności dla siebie jest… samo w sobie aktywnością. Daj sobie czas, przetestuj różne formy i szukaj do skutku.

Nie wszyscy musimy lubić zumbę, tak jak nie wszyscy musimy lubić trening siłowy.

 

Jeśli coś sobie zabierasz, daj coś w zamian

 

Każda restrykcja jest zła – zarówno psychiczna jak i kaloryczna. Dlatego bardzo ważne jest dokonywanie zdrowszych wyborów na co dzień, zamiast bardzo zdrowych przez krótki czas „obowiązywania nowych zasad i diety”.

Jeśli codziennie piłeś dużą butelkę słodkiego gazowanego napoju i nagle z niej zrezygnujesz, rzucisz się na swój niewinny narkotyk przy pierwszej możliwej okazji – na rodzinnej imprezie, wyjściu ze znajomymi czy podczas samotnego wyjścia do sklepu.

Szukaj zdrowszych zamienników, wybieraj mniejsze zło, ale nie próbuj stosować się do wszystkich znanych Ci zasad żywieniowych jednocześnie.

 

I co teraz?

 

Masz dwa wyjścia. Albo po prostu zaczniesz, albo wciąż będziesz karmić się złudzeniami na temat jutra – krainy produktywności, nieustającej motywacji i płaskich brzuchów. Wybór należy do Ciebie.

Niezależnie od podjętej decyzji – wrzuć na luz. Jeśli nie chcesz nic zmienić, to odpuść sobie i skończ z zadręczaniem się wyrzutami sumienia. Jeśli chcesz wprowadzić zmiany, pamiętaj, że nie musisz być idealny, żeby być wystarczająco dobry. Zachowaj zdrowe podejście do zdrowego stylu życia, czerp z tego garściami, weź ze wszystkich zasad to, co dla Ciebie najlepsze i ciesz się efektami ubocznymi – lepszym samopoczuciem, zdrowiem i sylwetką.

 

Monika Ciesielska

Dietetyk, autorka kursu „Korepetycje z odchudzania”, blogerka. Na www.drlifestyle.pl promuje zdrowe podejście do zdrowego stylu życia oraz ideę pozytywnego odchudzania bez zakazów i nakazów.

Phone

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Kontynuując wizytę na stronie wyrażasz zgodę na postanowienia naszej Polityki odnośnie plików cookies. Dowiedz się więcej